Menu

piątek, 24 kwietnia 2020

Niepokój

💨 Ktoś stuka, stuka 💨
Ktoś puka, puka.

Drzwi zamknięte
Albo niedomknięte.

Trzeszczące podłogi
Trzeszczące się nogi.

Zła elektryzacja
Dziwna sytuacja.

Pot z czoła
Dostaję fioła.

Palpitacje serca
Siostra spadkobierca.

Przyśpieszone tętno
💨 Życie to piękno. 💨

Depresja

💧 Smutna siedzi całymi nocami 💧
Dniami i godzinami.

Bardzo senna 
nie wiosenna.

Brak chęci do życia to jej motto
Smutna bo nigdy nie wygrała w lotto.

Nie ma apetytu ani na jedzenie, ani na chodzenie
Słyszeć nie słyszy bo nie ma czasu na myślenie.

Ciągle przed lustrem się wyzywa
💧 Bo depresja się nazywa. 💧

Rozdział 1 - "...to koniec"

Rozdział I

"... to koniec!"

Lili wybrała się z Emmą (najlepszą przyjaciółką) na wielkie zakupy przed rozpoczęciem roku szkolnego. Musiała kupić sobie mundurek, a przy okazji jakieś ładne ubrania. - No więc jaki kierunek wybrałaś? - zapytała Emma - Liceum plastyczne, a ty? - odrzekła Lili - Też liceum, ale o kierunku biol-chem. - Tak się cieszę że będziemy w tej samej szkole, a będziesz mieszkała w bursie czy w internacie przy Szkole? - W bursie słyszałam, że Ty też i chciałam się zapytać czy chcesz mieć ze mną pokój, tylko we dwójkę? - zaproponowała Emma - Oczywiście, że chcę jesteś przecież moją najlepszą przyjaciółką! Uradowane zaczęły piszczeć i się przytulać. Nagle podeszła do nich nieznajoma dziewczyna i zapytała: - Lili, prawda? - Tak, a coś się stało? - zapytała zdziwiona - Przepraszam, ale usłyszałam że będziesz chodzić do plastyka - powiedziała nieznajoma - Tak? - odparła Lili niewiedzą do czego ta rozmowa zmierza - O tuż, ja też będę uczęszczała do tego liceum co ty - O to fajnie cię poznać, jak masz na imię? - zapytała Lili - Anastazja, a Twoja przyjaciółka? -To jest Emmą, ona nie będzie chodzić z nami do klasy, ponieważ będzie na innym kierunku - odrzekła Lili - Ja już będę szła, cieszę się że was spotkałam, ja pochodzę z daleka i nikogo nie znałam z klasy, aż do teraz. Do zobaczenia - odpowiedziała Anastazja Paa! - odpowiedziały dziewczyny Anastazja poszła w swoją stronę. - Kojarzysz ją? - zapytała Emma - Nie, ale wydawała się nawet spoko - Dobra będę już szła do mamy, zaraz mi czas się sączy i będzie się denerwowała, Paa! - powiedziała Emma - Paa! - odpowiedziała Lili Dziewczyny rozeszła się obkupione w swoje strony. Gdy Lili wróciła do domu, od razu poszła po przymierzać ubrania, które kupiła. Na końcu przymierzyła mundurek i zaczęła swój monolog: - Dlaczego on musi być taki dziwaczny, czary, sztywny? Nie dość że brzydki to jeszcze muszę w nim przez trzy lata chodzić, no chyba ich pogięło. Dobra, koniec, idę na kolację, co może się gorszego wydarzyć, chyba nic.

Następnego dnia Lily zaczęła się pakować. Położyła na łyżko dwie ogromne walizki. Do jednej włożyła wszystkie najładniejsze ubrania oraz mundurek, do drugiej włożyła pantofelki, czarne szpilki, buty sportowe, klapki pod prysznic, klapki z futerkiem oraz baleriny, czyli wszystkie buty, które były jej potrzebne, kosmetyki, lusterko, trzy torebki, jedna do szkoły zamiast plecaka, druga na spacery i trzecia na zakupy. Po książki miała udać się do pobliskiej księgarni. Nagle do jej drzwi zapukał mama z pytaniem czy będzie chciała coś zjeść. Lily spojrzała na zegarek. [ 1 3 : 0 0 ] - Ojej tak długo mi się zeszło? - zapytała - Tak, nie zapomnij ręczników, zawsze o nich zapominasz - odparła z uśmiechem mama - Oj bym zapomniała, dzięki. - Chodź na obiad, zrobiłam lazanię - powiedziała mama - Zaraz pójdę, tylko spakuję ten ręcznik bo zapomnę - odpowiedziała i poszła po ręcznik Popołudniu Lily poszła spotkać się z swoim chłopakiem. Olivier zaprosił ją do restauracji - Więc jak Ci miął dzień? - zapytał - Nawet nie źle, straciłam poczucie czasu przy pakowaniu się, a tobie? - Też dobrze - odpowiedział - Słuchaj chciałem porozmawiać z tobą o jednej takiej sprawie... - Jakiej - zapytała zdziwiona Lily - Musimy... zerwać - powieszał - Co!? Lily wstała i wyszła na dwór, zadzwoniła po mamę i pojechała do domu. Wbiegła po schodach do swojego pokoju. Płacząc, wtulała się do swojej poduszki, mówiąc "Dlaczego". Po godzinie uspokoiła się i zmęczona poszła spać. Przez dwa dni nie wychodziła z pokoju, myśląc o tym, czy Olivier zerwał z nią z wyboru, czy dla innej i czemu przed rozpoczęciem szkoły. Czy może myśl o związku na odległość go przerosła. Tyle pytań i za wszystko obwiniała siebie. W piątek Lily spotkała się z Emmą. Żaląc się jej o tym co zaszło na fatalnym spotkaniu z teraz jej byłym chłopakiem. - I mysię że to moja wina, no niby dlaczego powiedz mi to, dlaczego - zapytała Lily - Słuchaj, to nie jest twoja wina, na pewno ma inną, a prędzej czy później i tak się dowiemy kto to. - W sumie masz rację, ten dupek i tak nie zasługiwał na więcej niż bycie ze mną - A przecież idziemy do nowej szkoły, będą tam inni ludzie, świat nie kręć się wokół jego - powiedziała Emma - Wiadomo, a po za tym jak idą ci przygotowania do przeprowadzki? - zapytała - Nawet dobrze, pamiętaj żeby wziąć laptopa - Będę pamiętać, ja już będę lecieć, mama prosiła mnie, żebym była trochę wcześniej - powiedziała Lily - Oki, Paa - odpowiedziała Emma - Paa! Następnego dnia, Lily wstała, zeszła na duł i zjadła śniadanie. Po chwili zorientowała się że nikogo nie ma w domu. Zadzwoniła do mamy. Odebrał tata i powiedział żeby się nie przejmowała, ponieważ zaraz wrócą. Lily poszła do swojego pokoju ubrać się. Usłyszała skrzypienie drzwi, przyjechali rodzice. - Gdzie byliście - zapytała - W biedronce, nieciśnionych cię budzić - odpowiedział tata - A no dobra Lily wzięła siatki z zakupami, zaniosła je do kuchni i rozpakowała - Będę mogła iść do parku? - zapytała - Tak, tylko odrób lekcje - Mamo - odpowiedziała zażenowana Lily i zaczęła się ubierać - Załóż czapkę bo wieje wiatr - powiedziała mama - Dobrze - i wyszła Idąc myślała czy dobrze robi idąc do liceum plastyczne, znajdowało się dosyć daleko, ale nie będzie tam sama. Weszła do parku. Spojrzała na plac zabaw. Był tam Olivier że swoją bandą. Wtedy chciała uciec i popłakać się, ale przypomniała sobie słowa Emmy "świat nie kręci się wokół jego" i poszła w miejsce gdzie nie musiała na niego patrzeć. Usiadła na ławce, wpatrując się w liście, jak pląsają na wietrze. Stwierdziła iż pójdzie już do domu. Wstała i poszła w stronę wyjścia. Lily idąc, potknęła się o wystający kamień, złapał ją nieznajomy chłopak, który uśmiechnął się i poszedł dalej. Lily nawet nie zdążyła podziękować. Uwiadamiając sobie co właściwie się stało, popędziła do domu. Gdy już była w pobliżu domu spodlała Emmę. - Hejka, co ty tu robisz? Myślałam że jesteś w domu i tam się też wybierałam - powiedziała Emma - Cześć, byłam w parku przewietrzyć się, może pójdziemy do mnie - zaproponowała Lily - No, Oki - odpowiedziała Weszły do pokoju. - No to opowiadaj co cię tu przywiało? - zapytała Lily - Przyszłam się zapytać czy jutro mogłabyś mnie zabrać ze sobą, samochód nam się zepsuł i musiałabym jechać autobusem - powiedziała Emma - No jasne, że cię zabiorę. Nie pozwolę żebyś jechała jakimś brudnym autobusem - odpowiedziała - Dzięki, jesteś kochana - Słuchaj, jak już wiesz byłam w parku i idąc podkładałam się - zaczęła - Uuu to musiało boleć - Ale uratował mnie taki przystojny chłopak, no uwinięć, i nawet nie zdążyłam mu podziękować - powiedziała Lily - Wiesz jak miał na imię? - zapytała - Nie - No trudno - Spakowana? - No jasne - Prawię zapomniałam - wstała i podniosła laptopa - laptop - Haha wiedziałam, że jak ci nie przypomnę to zapomnisz - powiedziała Emma - Tak, haha - Ja już będę się zbierać - Nie zostaniesz na obiad? - zapytała Lily - Nie mogę - No proszę cię - Skoro nalegasz, tylko zadzwonię do mamy - Dziękuję
I tak dziewczyny spędziły miłe popołudnie oglądając filmy i opowiadając o swoich przeżyciach dotyczących wyjazdu.
W niedzielę z samego rana dziewczyny, wraz z mamą Lily wyjechały w podróż do miasteczka, w którym znajdował się burs oraz szkoła, do której będą chodziły. Podekscytowane zaczęły opowiadać matce Lily, jak to ma być wspaniale mieszkając w bursie a nie w internacie. Gdy dojechali mina im zeszła z twarzy. Zobaczyły wielki obskurny budynek, w dodatku zniszczony. Weszły do środka. - W środku nie jest tak źle - powiedziała Emma I poszły się zarejestrować w biurze. Dostały pokój na samej górze - 36. Wtargały na samą górę ciężkie walizki, wtedy okazało się że ich pokój jest prześliczny. - Ja już będę jechać, zaraz przyjdzie do was kierowniczka. Pa - powiedziała mama - Pa, Do widzenia - odpowiedziały dziewczynki Emma wybrała łóżko przy szafie, a Lily przy oknie. - Dzień dobry dziewczynki - powiedziała młoda kobieta - jestem waszą opiekunką oraz kierowniczką tego budynku, widzę że wybraliście sobie już łóżka. Wasz pokój to jest wyremontowany strych, ponieważ w tym roku spodziewamy się dużo więcej osób które będą tutaj mieszkać. Dzisiaj możecie wychodzić do godziny 20:00. Cisza nocna jest o 23:00. Śniadanie, obiad i kolację będziecie mogli zrobić sobie same. W pokoju macie dwie szafy, dwie szafki nocne, trzy półki na książki oraz zabudowaną kuchenkę i małą lodówkę. Uważajcie żeby nic nie podpalić inaczej będziecie płacić za wyremontowanie pomieszczenia. Wasz pokój jest jednym z nowszych pokoi w bursie. W lodówce macie przygotowane dwie wody tak w razie czego, w szafce, u góry macie mini apteczkę. W razie pytań mieszkam w pokoju 28, to piętro niżej. - Ile jest pokoi na tym piętrze? - zapytała Emma - Pięć - odpowiedziała kobieta - A co z łazienkami? - zapytała Lily - Ponieważ mieszkacie w jednym z nowszych pokoi, łazienkę macie w pokoju, zapomniałam wspomnieć, o godzinie 20:10 jest zebranie dotyczące organizacji i innych spraw. - Dobrze, trzeba się wypisywać? - zapytała Emma - Nie, ale o godzinie 16:00 do 18:00 są tak zwane odrabiani, w tych godzinach nie wolno opuszczać budynku. Jeżeli musicie wtedy gdzieś wyjść trzeba mi powiedzieć. W tych godzinach będę na zmianę z innymi opiekunami pilnować na dole drzwi razem z dozorcą. - Dobrze, dziękuję - powiedziała Emma - Wy się rozpakujcie, a ja będę na dole - Dobrze - powiedziała Lily Dziewczyny rozpakowały swoje rzeczy i obejrzały łazienkę. Były przesiliwszy że trafiły ten pokój. - Dawaj rozejrzyjmy się po piętrach - zaproponowała Emma - Dobra, chodź - odpowiedziała dziewczyna Wyszły i zaczęły rozglądać się. Zeszły na pierwsze piętro, gdy nagle otworzyły się drzwi...

Prozaiczny zapisek z moich wspomnień [2]

     Witam ponownie! Jak obiecałam - tak zrobię, kolejna część wspomnień! 
     Równie dobrze pamiętam stanie i czekanie na autobus. Staliśmy przed drzwiami i gdy zadzwonił dzwonek to nauczycielki mówiły, że możemy już biec i wtedy pędem, jak Polacy na otwarciu sklepów biegliśmy do swoich autobusów! Niestety, kiedyś miałam założoną czapkę z misiem, a z nią wyglądałam jakbym miała napadać na bank. Lecz jacyś gimnazjaliści zabrali mi tą czapkę i zaczęli się z niej śmiać - albo ze mnie, albo ze mnie i czapki. Oddali ją oczywiście po chwili, normalnie wtedy zaczęliśmy już biec na autobus; niestety już nigdy jej nie założyłam ponownie bo obawiałam się, że znowu będą się śmiać. Faktycznie, wygląda debilnie - ale to moja czapka! 
     O! Pamiętam równie dobrze jak robiłam jakieś triki jak w break dance i zrobiłam jakiś ślad butem i musiałam go myć potem. Albo przepiękne czasy figloraju! Czy u was też każdy urodziny urządzał w tym przepięknym miejscu zabaw? Ah, to były przepiękne miejsca! Szkoda, że zapraszali mnie tam nie chętnie i tam również nie uznawali moich dotyków, ale było naprawdę fajnie bo dostałam darmowe żarcie; no nikt zbytnio mnie nie szukał jak graliśmy w chowanego, chociaż nie wiedzieli kogo spotkają, racja? Po prostu figloraj to był inny świat, inna bajka! 
       Dobrym wspomnieniem jest również to gdy jechaliśmy autobusem, ja usiadłam sobie koło okna z prawej strony - ładne widoki i tak fajowo. Aż tu nagle słyszę jak moja znajoma z klasy rozmawia z kolegą z również tej samej klasy i wywiązał się między nimi dialog:
- Ej, Maja (ja) to jest twoja rodzina? - zapytał chłopak.
- Tak.
- To ci współczuję.
Ja wiem, że to takie głupoty i w ogóle, ale jakoś to pamiętam i nie użalam się nad sobą, ale fajnie jest ogólnie cokolwiek móc sobie przypomnieć - nawet jeśli są to złe wspomnienia. By the way przeżyłam to bardzo wtedy :(
     Ogólnie rzecz biorąc w klasach 1-3 nie było kolorowo, znaczy na początku jeszcze nie było tak źle, było normalnie - miałam znajomą. Ah! Pamiętam jak rysowałyśmy w podręcznikach od polskiego i pani raz nas przyłapała i powiedziała o tym naszym mamom, smutne bo nas oddzieliły a ja nie miałam wtedy nikogo innego. Albo wtedy gdy pani się zdenerwowała to mieliśmy usiąść proporcjonalnie wzrostem, wtedy nie byłam najniższa z klasy, lecz teraz jestem prawie najniższa, jest tylko jedna osoba niższa ode mnie, więc nie jest najgorzej - i nie jest to dziewczyna tylko chłop. (Ja mam 155, więc XD); wracając do historii to usiadłam z moim (tamtejszym) crushem! Tym co mi laurkę bezczelnie podarł. Kłóciliśmy się czy jedzenie to foot czy food.
     Wf to też była przecudna rzecz, szczególnie jak na sali ćwiczyliśmy raz na rok, gdyż grały starsze klasy i to one jeździły na zawody i to jest zrozumiałe prawda? No właśnie, niestety my musieliśmy im oddawać, ponieważ nie jesteśmy tego godni. 

     To by było tyle, możecie podzielić się własnymi wspomnieniami z klasy młodszych - chętnie poczytam :D
     
     

czwartek, 23 kwietnia 2020

Prozaiczny zapisek z moich wspomnień [1]

    Witam! Jako, iż kwarantanna nas nawiedziła czas na poprzypominanie sobie starych czasów! Znaczy moich wspomnień z klas młodszych one nie są jakoś wyjątkowe miłe. Chociaż ja je odbieram inaczej niż wtedy, fakt niektóre były smutne, ale trzeba mieć pozytywny wzgląd na świat. 

     Ogólnie byłam dość nielubiana w swojej klasie przez to, że lubiłam inne rzeczy. 
Ale nie zawsze tak było. W 1 klasie prawdopodobnie uważali mnie za dziwaka, ale nie aż takiego! W zasadzie nie rozpisze kiedy co dokładnie w klasach 1-3 na szczegóły się działo, więc będę pisać po prostu same sytuacje, ale będzie wiadomo mniej więcej kiedy się działy :3

     Pierwsze co przychodzi mi do głowy to moje zauroczenia! Obstawiam, że wy też w klasach młodszych mieliście jakieś swoje miłości i to jest normalne. Robienie zdjęcie swojego chłopaka i ustawianie go na tapetę telefonu jest chyba normalne? Tia, póki tego zdjęcia nie robisz crushowi, kiedy zmienia buty i ustawiasz go na tapetę bez jego zgody... Pamiętam, że jechaliśmy wtedy do pizzeri i on się o tym dowiedział to kazał mi usunąć, ale ja chyba byłam uparta i nie popierałam jego zdania. 
     Albo kiedy napisałam mu laurkę w kształcie serduszka i kazałam jednej koleżance mu ją dać a ten drań ją bezczelnie podarł i wyrzucił do śmieci! Niestety każdy moje miłosne zaloty spotykały się z odmową. Bo przecież osoba która drukuje wam wiersze o tym, że jesteście dla niej jak chleb przy czym w gratisie daje wam mambę ewidentnie ceni was ponad swoje życie.
    
    Pamiętam też grę w którą grałyśmy z dziewczynami. Ja byłam jakimś potworem i je ganiałam o one były wróżkami! Każda z nich posiadała oddzielną moc jak np. Moc natury, lub ziemi. Nie trzeba było się domyślać dlaczego ja byłam potworem...? Również przypominają mi się wszelakie inne zabawy jak np. zabawa w zamrażaka! Dziewczyny ganiały chłopaków, niestety ten sam chłopaczyna w którym byłam zabujana nie uznawał mojego dotknięcia (On jest serio spoko kolesiem, podobno mówił, że jestem zajebista [tak mi bff mówiła], więc dużo się zmieniło od tamtego czasu). Postaram się opowiedzieć Wam dalej w następnej części która będzie o wiele dłuższa niż ta - bo to jest tylko rozgrzewka :D

     
   


poniedziałek, 3 lutego 2020

Prozaiczny zapisek z pokoju

Ostatnio dużo myślę - za dużo. Czasami chciałabym to zatrzymać, ale co dziwnego jest w częstym myśleniu? Samo myślenie. Tak, w częstym myśleniu najdziwniejsze jest myślenie bo myślisz nad rzeczami które ci się nie przydadzą i marnujesz na to czas. Zawsze w nocy (koło 21) mam natłok myślenia i mogłabym opowiadać na jednym tchu. Ba! Wtedy odpala mi się filozoficzne myślenie! Zadaje pytania retoryczne i takie tam. Ale o co chodzi w prozaicznych zapiskach? To co mówi nazwa. Będą tu zapiski - taki ala pamiętnik ;D Czasem może się nawet czegoś dowiecie!

Słyszeliście o MBTI? Psychotest stworzony przez Carla Gustava Junga, który zawiera odpowiednio 16 osobowości.

Ja jestem INFJ-T. Co się właściwie zgadza po przeczytaniu opisu (Oprócz tego, że mam problemy z poznawaniem nowych ludzi i przychodzi mi to ciężko oraz, że nie czuję jakieś takiej wewnętrznej potrzeby).
 
E albo I 
S albo N
T albo F
P albo J

Jak zauważyliście każda literka z pary tworzy typ.
Ale w takim razie co z ambiwertykami? Nie mam literki oznaczającej ambiwersje, lecz jak wiadomo znajduję się ona w połowie spektrum Ekstrawertyzmu. Jest masa różnych testów z MBTI np. 16 osobowości albo test na Idrlabs. Również każdy typ ma cognitive functions. 
Jako przykład mogę dać mój typ.
INFJ-T - Ni fe ti se.
Co one oznaczają?
Ni - Introwertyczna intuicja
Fe - Ekstrawertyczne czucie
Ti - Introwertyczne myślenie
Se - Ekstrwartyczne wyczuwanie/odczuwanie?

Za dużo zaszłoby się żeby wszystko to tłumaczyć bo trzeba byłoby się zagłębić bardzo w temat. 
W takim razie co oznacza T przy moim typie? Już tłumaczę.
Każdy tym może mieć T albo A. Tzn. ISFP-T i ISFP-A

A oznacza Asertywność. Typy te są odporne na stres, pewne siebie i zrównoważone.
T oznacza Burzliwość (Turbulent po ang). Typy te są nastawione na sukces, są perfekcjonistami. 

Może powiem o swoich zainteresowaniach?
  • Na bank interesuje się rysowaniem i z tym wiąże swoją przyszłość, więc można domyślić się do jakiej szkoły chcę iść. 
  • Równie ciekawe jest granie na keyboardzie, gram od 2lat i (podobno) bardzo się rozwinęłam od tamtego momentu bo gram same utwory muzyki klasycznej które bardzo lubię, więc słucham ich na co dzień.
  • Psychologia - TAK!
  • Kryminalistyka.
  • Pisanie opowiadań, wierszy - Literatura.
  • Czytanie książek o ile to można nazwać zainteresowaniem. 
  • Biologia (Najbardziej anatomia człowieka)
W zasadzie to chyba wszystko a jeśli o czymś zapomniałam to prawdopodobnie rozwidlenie jednej z tych dziedzin.

Ogólnie podliczając w mojej klasie najwięcej jest ESFP - ogólnie ekstrawertyków. Chociaż moja BFF to Ambiwertyk a ja jestem skrajnym Introwertykiem, więc są wyjątki! 

W następnym poście może powysyłam jakieś wyniki random psychotestów - lubię je robić bo zazwyczaj dowiaduje się czegoś o sobie.