Rozdział I
"... to koniec!"
Lili wybrała się z Emmą (najlepszą przyjaciółką) na wielkie zakupy przed rozpoczęciem roku szkolnego. Musiała kupić sobie mundurek, a przy okazji jakieś ładne ubrania. - No więc jaki kierunek wybrałaś? - zapytała Emma - Liceum plastyczne, a ty? - odrzekła Lili - Też liceum, ale o kierunku biol-chem. - Tak się cieszę że będziemy w tej samej szkole, a będziesz mieszkała w bursie czy w internacie przy Szkole? - W bursie słyszałam, że Ty też i chciałam się zapytać czy chcesz mieć ze mną pokój, tylko we dwójkę? - zaproponowała Emma - Oczywiście, że chcę jesteś przecież moją najlepszą przyjaciółką! Uradowane zaczęły piszczeć i się przytulać. Nagle podeszła do nich nieznajoma dziewczyna i zapytała: - Lili, prawda? - Tak, a coś się stało? - zapytała zdziwiona - Przepraszam, ale usłyszałam że będziesz chodzić do plastyka - powiedziała nieznajoma - Tak? - odparła Lili niewiedzą do czego ta rozmowa zmierza - O tuż, ja też będę uczęszczała do tego liceum co ty - O to fajnie cię poznać, jak masz na imię? - zapytała Lili - Anastazja, a Twoja przyjaciółka? -To jest Emmą, ona nie będzie chodzić z nami do klasy, ponieważ będzie na innym kierunku - odrzekła Lili - Ja już będę szła, cieszę się że was spotkałam, ja pochodzę z daleka i nikogo nie znałam z klasy, aż do teraz. Do zobaczenia - odpowiedziała Anastazja Paa! - odpowiedziały dziewczyny Anastazja poszła w swoją stronę. - Kojarzysz ją? - zapytała Emma - Nie, ale wydawała się nawet spoko - Dobra będę już szła do mamy, zaraz mi czas się sączy i będzie się denerwowała, Paa! - powiedziała Emma - Paa! - odpowiedziała Lili Dziewczyny rozeszła się obkupione w swoje strony. Gdy Lili wróciła do domu, od razu poszła po przymierzać ubrania, które kupiła. Na końcu przymierzyła mundurek i zaczęła swój monolog: - Dlaczego on musi być taki dziwaczny, czary, sztywny? Nie dość że brzydki to jeszcze muszę w nim przez trzy lata chodzić, no chyba ich pogięło. Dobra, koniec, idę na kolację, co może się gorszego wydarzyć, chyba nic.
Następnego dnia Lily zaczęła się pakować. Położyła na łyżko dwie ogromne walizki. Do jednej włożyła wszystkie najładniejsze ubrania oraz mundurek, do drugiej włożyła pantofelki, czarne szpilki, buty sportowe, klapki pod prysznic, klapki z futerkiem oraz baleriny, czyli wszystkie buty, które były jej potrzebne, kosmetyki, lusterko, trzy torebki, jedna do szkoły zamiast plecaka, druga na spacery i trzecia na zakupy. Po książki miała udać się do pobliskiej księgarni. Nagle do jej drzwi zapukał mama z pytaniem czy będzie chciała coś zjeść. Lily spojrzała na zegarek. [ 1 3 : 0 0 ]
- Ojej tak długo mi się zeszło? - zapytała
- Tak, nie zapomnij ręczników, zawsze o nich zapominasz - odparła z uśmiechem mama
- Oj bym zapomniała, dzięki.
- Chodź na obiad, zrobiłam lazanię - powiedziała mama
- Zaraz pójdę, tylko spakuję ten ręcznik bo zapomnę - odpowiedziała i poszła po ręcznik
Popołudniu Lily poszła spotkać się z swoim chłopakiem. Olivier zaprosił ją do restauracji
- Więc jak Ci miął dzień? - zapytał
- Nawet nie źle, straciłam poczucie czasu przy pakowaniu się, a tobie?
- Też dobrze - odpowiedział - Słuchaj chciałem porozmawiać z tobą o jednej takiej sprawie...
- Jakiej - zapytała zdziwiona Lily
- Musimy... zerwać - powieszał
- Co!?
Lily wstała i wyszła na dwór, zadzwoniła po mamę i pojechała do domu. Wbiegła po schodach do swojego pokoju. Płacząc, wtulała się do swojej poduszki, mówiąc "Dlaczego". Po godzinie uspokoiła się i zmęczona poszła spać.
Przez dwa dni nie wychodziła z pokoju, myśląc o tym, czy Olivier zerwał z nią z wyboru, czy dla innej i czemu przed rozpoczęciem szkoły. Czy może myśl o związku na odległość go przerosła. Tyle pytań i za wszystko obwiniała siebie.
W piątek Lily spotkała się z Emmą. Żaląc się jej o tym co zaszło na fatalnym spotkaniu z teraz jej byłym chłopakiem.
- I mysię że to moja wina, no niby dlaczego powiedz mi to, dlaczego - zapytała Lily
- Słuchaj, to nie jest twoja wina, na pewno ma inną, a prędzej czy później i tak się dowiemy kto to.
- W sumie masz rację, ten dupek i tak nie zasługiwał na więcej niż bycie ze mną
- A przecież idziemy do nowej szkoły, będą tam inni ludzie, świat nie kręć się wokół jego - powiedziała Emma
- Wiadomo, a po za tym jak idą ci przygotowania do przeprowadzki? - zapytała
- Nawet dobrze, pamiętaj żeby wziąć laptopa
- Będę pamiętać, ja już będę lecieć, mama prosiła mnie, żebym była trochę wcześniej - powiedziała Lily
- Oki, Paa - odpowiedziała Emma
- Paa!
Następnego dnia, Lily wstała, zeszła na duł i zjadła śniadanie. Po chwili zorientowała się że nikogo nie ma w domu. Zadzwoniła do mamy. Odebrał tata i powiedział żeby się nie przejmowała, ponieważ zaraz wrócą. Lily poszła do swojego pokoju ubrać się. Usłyszała skrzypienie drzwi, przyjechali rodzice.
- Gdzie byliście - zapytała
- W biedronce, nieciśnionych cię budzić - odpowiedział tata
- A no dobra
Lily wzięła siatki z zakupami, zaniosła je do kuchni i rozpakowała
- Będę mogła iść do parku? - zapytała
- Tak, tylko odrób lekcje
- Mamo - odpowiedziała zażenowana Lily i zaczęła się ubierać
- Załóż czapkę bo wieje wiatr - powiedziała mama
- Dobrze - i wyszła
Idąc myślała czy dobrze robi idąc do liceum plastyczne, znajdowało się dosyć daleko, ale nie będzie tam sama. Weszła do parku. Spojrzała na plac zabaw. Był tam Olivier że swoją bandą. Wtedy chciała uciec i popłakać się, ale przypomniała sobie słowa Emmy "świat nie kręci się wokół jego" i poszła w miejsce gdzie nie musiała na niego patrzeć. Usiadła na ławce, wpatrując się w liście, jak pląsają na wietrze. Stwierdziła iż pójdzie już do domu. Wstała i poszła w stronę wyjścia. Lily idąc, potknęła się o wystający kamień, złapał ją nieznajomy chłopak, który uśmiechnął się i poszedł dalej. Lily nawet nie zdążyła podziękować. Uwiadamiając sobie co właściwie się stało, popędziła do domu.
Gdy już była w pobliżu domu spodlała Emmę.
- Hejka, co ty tu robisz? Myślałam że jesteś w domu i tam się też wybierałam - powiedziała Emma
- Cześć, byłam w parku przewietrzyć się, może pójdziemy do mnie - zaproponowała Lily
- No, Oki - odpowiedziała
Weszły do pokoju.
- No to opowiadaj co cię tu przywiało? - zapytała Lily
- Przyszłam się zapytać czy jutro mogłabyś mnie zabrać ze sobą, samochód nam się zepsuł i musiałabym jechać autobusem - powiedziała Emma
- No jasne, że cię zabiorę. Nie pozwolę żebyś jechała jakimś brudnym autobusem - odpowiedziała
- Dzięki, jesteś kochana
- Słuchaj, jak już wiesz byłam w parku i idąc podkładałam się - zaczęła
- Uuu to musiało boleć
- Ale uratował mnie taki przystojny chłopak, no uwinięć, i nawet nie zdążyłam mu podziękować - powiedziała Lily
- Wiesz jak miał na imię? - zapytała
- Nie
- No trudno
- Spakowana?
- No jasne
- Prawię zapomniałam - wstała i podniosła laptopa - laptop
- Haha wiedziałam, że jak ci nie przypomnę to zapomnisz - powiedziała Emma
- Tak, haha
- Ja już będę się zbierać
- Nie zostaniesz na obiad? - zapytała Lily
- Nie mogę
- No proszę cię
- Skoro nalegasz, tylko zadzwonię do mamy
- Dziękuję
I tak dziewczyny spędziły miłe popołudnie oglądając filmy i opowiadając o swoich przeżyciach dotyczących wyjazdu.
W niedzielę z samego rana dziewczyny, wraz z mamą Lily wyjechały w podróż do miasteczka, w którym znajdował się burs oraz szkoła, do której będą chodziły. Podekscytowane zaczęły opowiadać matce Lily, jak to ma być wspaniale mieszkając w bursie a nie w internacie. Gdy dojechali mina im zeszła z twarzy. Zobaczyły wielki obskurny budynek, w dodatku zniszczony. Weszły do środka.
- W środku nie jest tak źle - powiedziała Emma
I poszły się zarejestrować w biurze. Dostały pokój na samej górze - 36. Wtargały na samą górę ciężkie walizki, wtedy okazało się że ich pokój jest prześliczny.
- Ja już będę jechać, zaraz przyjdzie do was kierowniczka. Pa - powiedziała mama
- Pa, Do widzenia - odpowiedziały dziewczynki
Emma wybrała łóżko przy szafie, a Lily przy oknie.
- Dzień dobry dziewczynki - powiedziała młoda kobieta - jestem waszą opiekunką oraz kierowniczką tego budynku, widzę że wybraliście sobie już łóżka. Wasz pokój to jest wyremontowany strych, ponieważ w tym roku spodziewamy się dużo więcej osób które będą tutaj mieszkać. Dzisiaj możecie wychodzić do godziny 20:00.
Cisza nocna jest o 23:00. Śniadanie, obiad i kolację będziecie mogli zrobić sobie same. W pokoju macie dwie szafy, dwie szafki nocne, trzy półki na książki oraz zabudowaną kuchenkę i małą lodówkę. Uważajcie żeby nic nie podpalić inaczej będziecie płacić za wyremontowanie pomieszczenia. Wasz pokój jest jednym z nowszych pokoi w bursie. W lodówce macie przygotowane dwie wody tak w razie czego, w szafce, u góry macie mini apteczkę. W razie pytań mieszkam w pokoju 28, to piętro niżej.
- Ile jest pokoi na tym piętrze? - zapytała Emma
- Pięć - odpowiedziała kobieta
- A co z łazienkami? - zapytała Lily
- Ponieważ mieszkacie w jednym z nowszych pokoi, łazienkę macie w pokoju, zapomniałam wspomnieć, o godzinie 20:10 jest zebranie dotyczące organizacji i innych spraw.
- Dobrze, trzeba się wypisywać? - zapytała Emma
- Nie, ale o godzinie 16:00 do 18:00 są tak zwane odrabiani, w tych godzinach nie wolno opuszczać budynku. Jeżeli musicie wtedy gdzieś wyjść trzeba mi powiedzieć. W tych godzinach będę na zmianę z innymi opiekunami pilnować na dole drzwi razem z dozorcą.
- Dobrze, dziękuję - powiedziała Emma
- Wy się rozpakujcie, a ja będę na dole
- Dobrze - powiedziała Lily
Dziewczyny rozpakowały swoje rzeczy i obejrzały łazienkę. Były przesiliwszy że trafiły ten pokój.
- Dawaj rozejrzyjmy się po piętrach - zaproponowała Emma
- Dobra, chodź - odpowiedziała dziewczyna
Wyszły i zaczęły rozglądać się. Zeszły na pierwsze piętro, gdy nagle otworzyły się drzwi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz